Podkast amerykański
Piotr Tarczyński i Łukasz Pawłowski
Łukasz Pawłowski i Piotr Tarczyński o Stanach Zjednoczonych - komentujemy to, co się dzieje w amerykańskiej polityce, przypominamy ważne wydarzenia historyczne, a co jakiś czas omawiamy jakieś ważne zjawisko społeczne czy trapiący Amerykę problem. Nowy odcinek w każdą sobotę. Czytajcie nasze książki: Piotr: "Oślizgłe macki, wiadome siły. Historia Ameryki w teoriach spiskowych": https://bit.ly/4v1F8Li Łukasz: "Stany Podzielone Ameryki": https://bit.ly/3Yrz7s4 Jeśli chcecie nas wspierać, zapraszamy na http://patronite.pl/podkastamerykanski
Łukasz Pawłowski i Piotr Tarczyński o Stanach Zjednoczonych - komentujemy to, co się dzieje w amerykańskiej polityce, przypominamy ważne wydarzenia historyczne, a co jakiś czas omawiamy jakieś ważne zjawisko społeczne czy trapiący Amerykę problem. Nowy odcinek w każdą sobotę. Czytajcie nasze książki: Piotr: "Oślizgłe macki, wiadome siły. Historia Ameryki w teoriach spiskowych": https://bit.ly/4v1F8Li Łukasz: "Stany Podzielone Ameryki": https://bit.ly/3Yrz7s4 Jeśli chcecie nas wspierać, zapraszamy na http://patronite.pl/podkastamerykanski
Republikalipsa 2026
Odcinki
Nadeszła republikalipsa - Amerykanie ruszyli na wybory i dali Demokratom zwycięstwo niewidziane od dawna: co najmniej 54 miejsca w Senacie, solidna przewaga w Izbie Reprezentantów, spektakularne wygrane w Georgii, Ohio, a zwłaszcza w Teksasie, gdzie po kilku dekadach kończy się republikańska dominacja. Dzielimy się z Państwem na szybko paroma refleksjami, a więcej o wynikach tych wyborów opowiemy w najbliższym odcinku.
Już 3 listopada, we wtorek, wybory połówkowe, czyli w połowie prezydenckiej kadencji. Amerykanie wybiorą 435 członków Izby Reprezentantów, 35 senatorów, ale także gubernatorów, burmistrzów, stanowe legislatury itd. Wesprzyj nas na Patronite! https://patronite.pl/podkastamerykanski Popularność prezydenta Trumpa szoruje po dnie, a wybory połówkowe to zawsze referendum na temat partii rządzącej - czy więc Demokraci mają szansę na odbicie obu izb Kongresu? W dzisiejszym odcinku wyruszamy w podróż po mapie wyborczej. Opowiadamy o przedziwnej polityce Alaski, gdzie rywalizuje dwóch kandydatów o tym samym imieniu i nazwisku; o paskudnych zagrywkach w Ohio od których odcinają się nawet niektórzy Republikanie; o islamofobii w Michigan, gdzie Republikanie straszą „hordami dżihadystów”; o sile nazwisk „Nixon” i „Graham”; o znaczeniu przemysłu drzewnego w Maine, białka w Missisipi i testosteronu w Teksasie; oraz o wiele, wiele więcej. A do tego Saddam Husajn, „Cheesecake Factory”, pancerniki, biedronki, niezapominajki oraz wiele ważnych ogłoszeń.
Na dwa tygodnie przed wyborami w połowie kadencji prezydenta, które odbędą się 3 listopada, sytuacja nie wygląda dla Republikanów różowo. Wesprzyj nas na Patronite! https://patronite.pl/podkastamerykanski Sondaże przewidują nie tylko, że stracą Izbę Reprezentantów, ale też ich kontrola nad Senatem jest zagrożona. I to mimo gigantycznych pieniędzy, jakie wydają na tę kampanię z pomocą Elona Muska, największego darczyńcy Partii Republikańskiej, który w niektórych stanach niemalże w pojedynkę finansuje republikańskie kampanie. Nie pomagają nieustanny chaos w Białym Domu i osobliwe wypowiedzi Donalda Trumpa, który - ufny we własną charyzmę - jeździ po kraju i usiłuje wspierać republikańskich kandydatów. Czy jednak zachwyty nad muskulaturą polityków i przechwalanie się renowacjami w Białym Domu naprawdę mobilizują wyborców? Amerykanie są zmęczeni wysokimi kosztami życia i paliwa, a ważnym tematem kampanii stała się korupcja. Nic dziwnego, bo nie ma już niemal dnia, żeby nie wybuchł jakiś nowy skandal korupcyjny z udziałem ludzi z kręgu Donalda Trumpa. O kilku najnowszych opowiadamy w odcinku. Zastanawiamy się też nad tym, co stoi za kolejną zmianą kursu Trumpa wobec Rosji i Ukrainy - kto ograniczył Ukrainie dostęp do Starlinka i dlaczego miesiąc po podpisaniu ustawy przewidującej nowe sankcje na Rosję Trump ogłosił, że USA będą teraz kupować rosyjską ropę?
Nieudana egzekucja Christy Pike w stanie Tennessee oraz zapowiedzi Departamentu Obrony, że planowana egzekucja majora Nidana Hasala przez rozstrzelanie będzie transmitowana na żywo w internecie, sprawiły, że na nowo rozgorzał spór o karę śmierci - instytucję, którą zniesiono już w niemal wszystkich krajach demokratycznych, poza Stanami Zjednoczonymi. Wesprzyj nas na Patronite! https://patronite.pl/podkastamerykanski Opowiadamy o historii kary głównej w Ameryce: dlaczego w XVIII wieku była karą niemal za wszystko, a w wieku XIX jej stosowanie tak bardzo różniło się na Północy i na Południu? Jak to jest, że Stany Zjednoczone, które w latach 60. XX wieku przestały wykonywać wyroki śmierci, teraz tracą kilkadziesiąt osób rocznie? Dlaczego Sąd Najwyższy w 1972 roku uznał karę śmierci za „okrutną i niecodzienną”, a przez to niezgodną z Konstytucją, by w 1976 roku zmienić zdanie? Dlaczego kolejne poszukiwania takiej metody egzekucji, która byłaby „humanitarna” przynosiły porażkę za porażką? Dlaczego nie jest nią też powszechnie stosowany zastrzyk z trucizną. Czy kara śmierci rzeczywiście odstrasza przestępców? Dlaczego blisko połowa wszystkich egzekucji w USA ma miejsce na Florydzie? I czy rzeczywiście w USA nigdy nie stracono osoby niewinnej? Odcinek tylko dla osób pełnoletnich.
Kiedy Ameryka ogłaszała niepodległość, niewolnictwo było legalne we wszystkich Trzynastu Koloniach. Wesprzyj nas na Patronite! https://patronite.pl/podkastamerykanski Oczywiście istniały między nimi zasadnicze różnice - Północ była „społeczeństwem z niewolnikami”, a Południe „społeczeństwem niewolniczym”, gdzie cała struktura społeczno-gospodarcza opierała się na przymusowej pracy czarnych ludzi. Wybuch wojny o niepodległość w 1775 roku był pierwszym wielkim testem tej amerykańskiej instytucji: jak pogodzić wielkie słowa o prawie naturalnym, o wolności, o prawach człowieka, z niewolnictwem? Czy wzrost nastrojów rewolucyjnych oznaczał wzrost nastrojów antyniewolniczych? Czy Ojcowie Założyciele widzieli tę rażącą sprzeczność, że domagają się wolności, a sami pozbawiają wolności innych? Na jakie kompromisy zgodziła się Północ, żeby utrzymać jedność kraju i w ogóle umożliwić mu powstanie? Czego nie ma w Deklaracji niepodległości, a czego w Konstytucji? Opowiadamy o roli, jaką czarni Amerykanie odegrali w wojnie o niepodległość, o tym po której stronie walczyli, o tym jak traktowali ich Anglicy, a jak Amerykanie i o tym, jaki los czekał ich po wojnie w nowopowstałych Stanach Zjednoczonych.
W dniach 23-25 września 2026 roku wizytę w Waszyngtonie złożył chiński przywódca, Xi Jinping. Prezydent Trump podjął gościa z najwyższymi honorami - pojechał przywitać chińską delegację na lotnisku, podjął kolacją w Białym Domu, pokazał Xi oryginał Deklaracji Niepodległości i Konstytucji, a także lądowisko dla helikoptera zbudowane na Południowym Trawniku oraz - wciąż budowaną - salę balową. Starania Donalda Trumpa nie są zaskakujące, jeśli wziąć pod uwagę w jakich okolicznościach dochodzi do wizyty. Poparcie dla prezydenta wciąż słabnie, a jedną z przyczyn są wysokie ceny benzyny wywołane wojną z Iranem, która zamiast się kończyć, rozszerza się. Inną przyczyną malejącego poparcia może być strach przed niekontrolowanym rozwojem sztucznej inteligencji. Lęki wyraźnie widać w sondażach. W obu tych kwestiach Chiny mogłyby Donalda Trumpa wesprzeć. Amerykańskie media informują o pomocy gospodarczej i wojskowej, jakiej udzielają Iranowi. Z kolei w dziedzinie sztucznej inteligencji firmy chińskie próbują zagrozić dominacji Amerykanów. Sygnał o porozumieniu między dwoma tak potężnymi graczami mógłby nieco złagodzić obawy amerykańskiego społeczeństwa. Czy w tych lub w innych sprawach - na przykład chińskiego wsparcia dla Rosji - doszło do jakichś porozumień? Co ze sprawą deficytu handlowego, jakie Stany mają w relacjach z Chinami? Czy Donald Trump nadal uważa, że USA są przez chiny „robione w balona”, jak za czasów Baracka Obamy? A jeśli tak, to dlaczego spotyka się z Xi Jinpingiem już drugi raz w tym roku i planuje kolejne dwa spotkania, także w towarzystwie Władimira Putina?
W 1619 roku w Wirginii przyjęto kodeks praw gwarantujący prawa obywatelom i zebrało się ciało ustawodawcze kolonii - ale tego samego roku do Jamestown zawitał statek z dwudziestoma czarnymi Afrykanami z terenu dzisiejszej Angoli. Wesprzyj nas na Patronite! https://patronite.pl/podkastamerykanski To data narodzin amerykańskiej demokracji - ale i data początku amerykańskiego niewolnictwa. Rozpoczynamy opowieść o amerykańskim niewolnictwie: jego rozwoju na Południu i zaniku na Północy, stoczonej z jego powodu wojnie secesyjnej i Rekonstrukcji. Opowiemy o niewolnych białych robotnikach kontraktowych i o tym, że niewolnictwo w amerykańskich koloniach początkowo nie było kwestią jednoznacznie rasową, ale już w XVII wieku zaczęło się to zmieniać, jak zaczęto instytucjonalizować niewolnictwo czarnych, zaostrzać przepisy rasowe i rozdzielać światy białych i czarnych. Obficie cytując źródła opowiemy jak potwornie wyglądał transport niewolników przez Atlantyk, ile milionów ludzi wyruszyło w „etap środkowy”, a ile dopłynęło do celu - i jak wyglądało ich życie na miejscu, w Ameryce. Jakich środków używali biali, żeby trzymać w ryzach zniewolonych czarnych, jaką rolę odgrywało chrześcijaństwo, dlaczego niewolnicy w Ameryce stali się Amerykanami i skąd wzięły się różnice między Północą i Południem, które ostatecznie doprowadziły do wojny domowej.
Pan każe - sługa musi. Donald Trump zażyczył sobie partyjnej konwencji Republikanów przed wyborami w połowie kadencji, więc mu ją zorganizowano. „Trump-a-paloosa” odbyła się w Dallas i pełna była atrakcji: dowiedzieliśmy się tego jakie miejsce miał rok 1946 w bożym planie zbawienia ludzkości, dlaczego uczciwość procesu wyborczego wymaga oszustw, czy bilion dolarów to dużo czy mało i czy Donald Trump własnoręcznie odebrał poród własnego wnuka. Opowiadamy o wystąpieniu JD Vance’a i nieoficjalnym starcie jego kampanii prezydenckiej; o podziałach w łonie Partii Republikańskiej - groypersach i kirkowcach; o nieoczywistych koalicjach, które zawiązują się w USA w kwestiach polityki zagranicznej i rozwoju sztucznej inteligencji. Dlaczego Trump w wielu sprawach stoi zupełnie gdzie indziej, niż jego baza wyborcza? Czy jego obecność w kampanii Republikanom pomaga czy przeszkadza? Czy nadchodzi „niebieska fala”? A na koniec: wielkie bahamskie wesele Dona Trumpa Juniora opłacone przez „drogiego przyjaciela Umara”, czyli rosyjskiego oligarchę o wdzięcznym nazwisku Kremlow.
Amerykanie mają dość. Od dawna zwracamy uwagę, że zaufanie do instytucji publicznych spada od dekad - dziś blisko trzy czwarte Amerykanów uważa, że system polityczny i gospodarczy należy poważnie zmienić lub całkowicie zburzyć i postawić na nowo. Korzystają na tym politycy i ugrupowania zapowiadające radykalną zmianę - tak na prawicy, jak i na lewicy. Wesprzyj nas na Patronite! https://patronite.pl/podkastamerykanski Jednym z najważniejszych zjawisk w amerykańskim życiu politycznym ostatnich lat, a już zwłaszcza ostatnich miesięcy, jest wzrost popularności socjalistów. Kandydaci Democratic Socialists of America (Demokratycznych Socjalistów Ameryki) z powodzeniem startują w prawyborach Partii Demokratycznej, a DSA chwali się, się, że jest obecnie największym ugrupowaniem socjalistycznym w historii Stanów Zjednoczonych. Skąd się wzięło? Kto do niego należy? Czy jest tak wpływowe i tak groźne jak to niekiedy słychać w mediach głównego nurtu - zwłaszcza na prawicy? Jakie są relacje między socjalistami a Partią Demokratyczną? Jakie są ich postulaty - tak w polityce wewnętrznej, jak i zagranicznej? I dlaczego w tak wielu sprawach nie zgadzają się… sami ze sobą? Co łączy Berniego Sandersa, Alexandrię Ocasio-Cortez, Zohran Mamdaniego i Hasana Pikera?
Nadszedł wrzesień, a z nim nowy sezon Podkastu amerykańskiego. Po wakacjach, tradycyjnie, robimy podsumowanie tego, co wydarzyło się w amerykańskiej polityce, kiedy nie nagrywaliśmy nowych odcinków. A wydarzyło się całkiem sporo. Opowiemy Wam o prawyborach - głównie w Partii Demokratycznej i o tym, jak radzą sobie jej dwa główne skrzydła, lewicowe i centrowe. Kto się cieszy, kto mniej; kto stawia na opiekę zdrowotną, a kto na ryby, ilu jest Danów Sullivanów i dlaczego znów emocje budzi nazwisko Nixon? Opowiemy Wam o wojnach: o tej, którą USA nadal prowadzą z Iranem, mimo że Donald Trump parokrotnie już ogłaszał zwycięstwo; oraz o handlowej, z Kanadą, w której Trump wytoczył najcięższe działa memiczno-nazewnicze. Opowiemy o śmierci bodaj ostatniej osoby publicznej, która łączyła Amerykanów bez względu na partyjne barwy; oraz o stanie życia-nieżycia w którym znalazła się inna osoba, mniej wszakże przez Amerykanów uwielbiana. Wreszcie zastanowimy się, dlaczego na hasło „podróże z Natalie” Republikanie zareagowali aż takim oburzeniem. Opowiemy co to za Natalie, dokąd podróżuje i, co najważniejsze, z kim.
Tradycyjnie już kolejny sezon „Podkastu Amerykańskiego” przed krótką przerwą wakacyjną kończymy „Czytelnią”, czyli opowieściami o książkach, które mniej lub bardziej polecamy [ODCINEK ZAWIERA RECENZJĘ KSIĄŻKI „Yellowstone. Biografia parku” W RAMACH PŁATNEJ WSPÓŁPRACY Z WYDAWNICTWEM FILIA] A o jakich pozycja opowiadamy? - Randall K. Wilson, „Yellowstone. Biografia parku”, tłumaczenie: Adrian Stachowski, Filia, 2026 Opowieść o historii pierwszego na świecie parku narodowego, powołanego do życia w 1872 roku, choć autor sięga w przeszłość znacznie dalej. Osią książki jest napięcie pomiędzy dwoma zasadniczymi celami parku: zachowaniem przyrody w stanie „nienaruszonym” a promowaniem „rekreacyjnego” korzystania z niej. Wilson opisuje, jak rozmaite grupy interesów doprowadziły do powstania parku, a następnie toczyły bitwy o zdefiniowanie jego głównych zadań. - Joseph Mitchell, "W starym hotelu. Reportaże z nowojorskiej ulicy", przeł. Kaja Gucio i Jakub Marek Klawe, Znak Litera nova, 2026 Klasyka amerykańskiego reportażu legendarnego reportera „New Yorkera”, którego interesowały nie elity Nowego Jorku, ale jego dziwacy, samotnicy, „świry”: kobieta z brodą, właściciele starego baru, który opiera się upływowi czasu, czy miejscowy ekscentryk, „Profesor Mewa”, który miał pisać opus magnum, kronikę rzeczywistości: Historię mówioną naszych czasów. - Beverly Gage, „This Land is Your Land: A Road Trip Through U.S. History”, Simon & Schuster, 2026 Autorka jest amerykańską historyczką, specjalistką od… J. Edgara Hoovera. W „This Land…” Gage rusza w podróż po USA śladami miejsc pamięci zarządzanymi głównie przez National Park Service. Czym kieruje się w doborze miejsc? Chce przede wszystkim pokazać złożoność historii USA i nieraz skrajnie odmienne sposoby rozumienia amerykańskich ideałów. - Maggie Haberman, Jonathan Swan, "Regime Change. Inside the Imperial Presidency of Donald Trump", Simon and Schuster, 2026 Reklamowana wszędzie kronika pierwszego roku drugiej kadencji Donalda Trumpa, obraz „imperialnej prezydentury” uwolnionej ze wszelkich dawnych ograniczeń, w której radykalne decyzje polityczne są podejmowane niemal wyłącznie na podstawie instynktu jednego człowieka. Czy jednak z tej książki dowiadujemy się czegoś nowego? - Jason Zengerle, Hated By All The Right People, Tucker Carlson and the Unraveling of the Conservative Mind, Crooked Media Reads, 2026 Na drugim biegunie wobec „Regime Change” jest najnowsza książka o Tuckerze Carlsonie: nie tyle biografia, co studium postaci połączone z krytyką mediów. Zengerle używa kariery Carlsona jako soczewki, przez którą pokazuje szerszą ewolucję i radykalizację amerykańskiego konserwatyzmu od lat 90. do ery MAGA. - John Ganz, „When the Clock Broke: Con Men, Conspiracists, and How America Cracked Up in the Early 1990s”, Farrar, Straus and Giroux, 2024 To książka o Donaldzie Trumpie bez Trumpa. Każdy rozsądny analityk przyzna, że kariera polityczna obecnego prezydenta nie jest „wybrykiem natury”, ale efektem długotrwałych przemian w amerykańskiej polityce karmionym niezagospodarowanymi frustracjami, uzasadnionymi pretensjami, a nierzadko zwykłymi uprzedzeniami. - Robert Sobel, "For Want of a Nail", Macmillan, 1973 Wszyscy słuchacze czytelni Podkastu Amerykańskiego wiedzą, że Piotr lubi historie alternatywne. A że teraz mieliśmy 250 lat od Deklaracji Niepodległości, więc sięgnął po klasykę opowieści na temat tego, co by było, gdyby wojna o niepodległość zakończyła się klęską.
Przed nami trzecia, ostatnia część opowieści o Ronaldzie Reaganie - najdłuższy odcinek w dotychczasowej historii Podkastu amerykańskiego, ale też jest o czym opowiadać. Posłuchajcie o wyborach 1980 roku, kiedy Reagan prawie zgodził się na „współprezydenturę” a potem rozgromił Jimmy’ego Cartera, obiecując Amerykanom, że „uczyni Amerykę znowu wielką”; o niełatwym zarządzaniu Białym Domem w którym o wpływy walczyła „Trójka”, pierwsza dama i pewna jasnowidzka; o zamachu na prezydenta, który wzmocnił jego pozycję i pomógł mu przeforsować swój program gospodarczy. Opowiemy o tym, jak naprawdę wyglądała „reaganomika” - czy był to niekwestionowany sukces, dzięki któremu gospodarka USA ruszyła z kopyta, a „przypływ podniósł wszystkie łodzie”, czy „ekonomia voodoo” w której obniżanie podatków i zwiększanie wydatków musiało doprowadzić do gigantycznego wzrostu zadłużenia. Dowiecie się też, ile jest prawdy w tym, że Reagan tylko obniżał podatki. Zastanowimy się też nad skutkami polityki zagranicznej Reagana - zainteresowanych aferą Iran-Contras odsyłamy do odcinka 285, ale porozmawiamy o Bliskim Wschodzie - przede wszystkim Libanie i początkach amerykańskiej „wojny z terrorem” oraz, oczywiście, o relacjach ze Związkiem Radzieckim. Czy rzeczywiście Reagan „pokonał komunizm” i doprowadził do upadku muru berlińskiego? A może przeciwnie - choć w pierwszej kadencji pomstował na „imperium zła”, w drugiej dogadywał się z Sowietami lepiej, niż jakikolwiek inny prezydent USA? Podsumowujemy dziedzictwo Reagana i reaganizmu, omawiamy „Gwiezdne wojny” i dzielimy się z państwem użytecznymi poradami na temat noszenia (lub nienoszenia) kurteczek.
Szanowni Państwo, w tym odcinku przyglądamy się temu, jak Amerykanie obchodzili okrągłe rocznice uchwalenia Deklaracji Niepodległości - od 50. rocznicy w 1826 roku po 250-lecie w roku 2026. Wesprzyj nas na Patronite! https://patronite.pl/podkastamerykanski Opowiadamy nie tylko o świętowaniu narodzin Stanów Zjednoczonych, ale też o tym, jak Ameryka w kolejnych epokach rozumiała samą siebie, komu pozwalała uczestniczyć w narodowej opowieści i jakie napięcia kryły się za oficjalnymi obchodami. Pięćdziesiąta rocznica zapisała się w historii w sposób symboliczny: 4 lipca 1826 roku zmarli dwaj byli prezydenci Stanów Zjednoczonych i sygnatariusze Deklaracji Niepodległości - Thomas Jefferson i John Adams. Sto lat po ogłoszeniu niepodległości kraj wciąż lizał rany po niedawno zakończonej wojnie secesyjnej, w której zginęły setki tysięcy Amerykanów. Choć zwyciężyła Unia i abolicjoniści, podczas wielkich obchodów 1876 roku zabrakło miejsca dla czarnych Amerykanów. Na marginesie narodowego święta pozostawiono też kobiety i Indian. Ważnym elementem tamtych uroczystości była wystawa światowa w Filadelfii - mieście narodzin amerykańskiej niepodległości - która miała pokazać światu siłę, ambicje i nowoczesność odradzającego się państwa. Rocznica numer 150. przypadła na rok 1926, czas szalonych lat dwudziestych, prohibicji, szybkiej modernizacji i narastających społecznych napięć. Z kolei 200-lecie niepodległości w 1976 roku, obchodzono z moralnym kacem po aferze Watergate i w czasie głębokiego kryzysu zaufania do instytucji państwa. Mimo to, pięćdziesiąt lat temu Amerykanie wciąż próbowali świętować razem - ponad podziałami, z poczuciem, że historia państwa może być wspólnym punktem odniesienia. A jak było tym razem? Obchody 250-lecia pokazały już zupełnie inną Amerykę - silnie spolaryzowaną, w której nawet urodziny państwa stały się częścią partyjnego sporu. W efekcie jubileusz, który mógł być okazją do wspólnej refleksji nad amerykańską historią i tożsamością, stał się przede wszystkim świętem zwolenników jednej strony politycznego konfliktu. Posłuchajcie!
Kiedy zostawiliśmy Reagana na końcu pierwszego odcinka, jego kariera aktorska i związkowa dobiegała końca. Nie wiedział co z nim dalej będzie. Z pomocą przyszła telewizja i wielki koncern General Electric. Opowiemy o karierze ambasadora marki, której „najważniejszym produktem był postęp”, idealnym życiu państwa Reaganów - i o tym co kryło się za fasadą, w ich naszpikowanym elektroniką domu; o zwrocie w prawo, przełomowym przemówieniu i ambicjach politycznych. Wesprzyj nas na Patronite! https://patronite.pl/podkastamerykanski Dowiecie się dlaczego gubernator Pat Brown, który zmienił Kalifornię w symbol amerykańskiego sukcesu i bez problemu pokonał Nixona, nie dał rady aktorowi, który nie tylko nie miał pojęcia o zarządzaniu stanem, ale… otwarcie się do tego przyznawał. Reagan potrafił zamaskować radykalny program uśmiechem i żartem, ale jako gubernator wyjątkowo często rządził jako centrysta, a mimo to pozostał idolem republikańskich konserwatystów i ich wymarzonym kandydatem na prezydenta kraju. Dlaczego Reaganowi nie udało się w 1968 roku (albo: jak potem twierdził, w ogóle nawet nie próbował)? Mimo porażki pozostał poważnym kandydatem, dlatego Nixon i Ford próbowali go zagospodarować, oferując posady i specjalne zadania. W 1976 roku rzucił jednak wyzwanie w prawyborach prezydentowi z własnej partii - i prawie mu się udało, mimo niezliczonych przeinaczeń i fantazji, o których publicznie opowiadał i w które chyba sam naprawdę wierzył. A do tego "Mad Meni", "Fallout", "30 Rock", "Rocky", "Taksówkarz" i cała masa innych popkulturowych odniesień.
Rozpoczynamy kilkuodcinkową opowieść o „Dutchu”, „Gipperze”, „wielkim komunikatorze”, o teflonowym polityku, którego żadne skandale się nie imały, o jednym z najbardziej wpływowych prezydentów XX wieku, który wyznaczył paradygmat wciąż dominujący w amerykańskiej polityce: wolnorynkowy gospodarczo i konserwatywny w sprawach społecznych, choć - jak się okaże - teoria rządzenia często rozjeżdżała się z praktyką i Ronald Reagan jako prezydent częściej podatki podnosił niż obniżał, a wydatki państwowe za jego rządów rosły, a nie malały. Wesprzyj nas na Patronite! https://patronite.pl/podkastamerykanski Zanim jednak dojdziemy do Białego Domu, chcemy Wam opowiedzieć o życiu Ronalda Reagana zanim trafił do polityki - o jego dzieciństwie na Środkowym Zachodzie, o tym, co go ukształtowało, jakie poglądy polityczne miał jako młody człowiek i dlaczego z gorliwego Demokraty i związkowca stał się równie gorliwym konserwatystą? Jak to się stało, że komentator sportowy z Iowa został aktorem w Hollywood i jak życie gwiazdy filmów B przygotowało go do kariery polityka? Posłuchajcie opowieści o tym dlaczego czasem warto przyjąć jakąś chałturę, dlaczego warto należeć do związku zawodowego, kim był tajny współpracownik FBI o kryptonimie T10 i dlaczego Reagan nie lubił szympansów.
14 czerwca na Południowym Trawniku Białego Domu odbyła się gala sportów walki MMA - oficjalnie z okazji Dnia Flagi i w ramach obchodów 250. rocznicy podpisania Deklaracji Niepodległości, ale tak naprawdę z okazji 80. urodzin Donalda Trumpa. Wesprzyj nas na Patronite! https://patronite.pl/podkastamerykanski Opowiadamy nie tyle o przebiegu samych walk - kto komu spuścił wciry, jak szybko i jak mocno - ale o oprawie tego widowiska: o kiczowatym hurapatriotyzmie, obecności wojska i tym jak przemoc jest oficjalnie wpisywana w „amerykańskie DNA”. Odpowiemy też na pytanie co sami Amerykanie uważają na temat mordobicia przed Białym Domem - czy także w tej kwestii widać wyraźnie podział na Demokratów i Republikanów? Trump obwieścił sukces, ale mówimy też o kilku urodzinowych niespodziankach, które z pewnością Prezydenta nie cieszą: decyzji sądu w sprawie przywrócenia dawnej nazwy Kennedy Center oraz remoncie sadzawki przed Pomnikiem Lincolna, gdzie - mimo inwestycji wartej kilkanaście milionów dolarów - wszystko się wali. Farba odłazi, a „amerykański niebieski” zmienił się w „glonozielony”. Prezydent chciał pokazać, że jest w stanie dokonać czegoś, co nie udało się jego poprzednikom - zwalczyć roślinność w Reflecting Pool. Nie wyszło. Czy lepiej wyszło w sprawie porozumienia z Iranem? Mówiąc delikatnie - głosy są podzielone. To właściwie wstępne porozumienie na temat dalszych prac nad porozumienie właściwym. Już ten dokument musi być jednak sporym zaskoczeniem dla wielu stronników Trumpa, bo zamiast „bezwarunkowej kapitulacji” reżimu w Teheranie, mamy zapisy, które nietrudno potraktować jak sukces irańskich władz. Twierdzą tak nawet niektórzy Republikanie. No bo komu służy zniesienie ograniczeń w eksporcie irańskiej ropy, zapowiedź stworzenia wartego 300 mld dolarów funduszu na rzecz odbudowy Iranu i możliwość wprowadzenia przez Teheran opłat za korzystanie z cieśniny Ormuz?
Jeśli wydaje się Państwu, że w USA jeden skandal goni drugi i nikt nie zostaje pociągnięty do odpowiedzialności, to posłuchajcie o najpoważniejszej aferze prezydentury Ronalda Reagana, która najpierw prawie pogrążyła prezydenta, a potem… rozeszła się po kościach. Jesienią 1986 roku na jaw wyszły dwie pozornie niezwiązane ze sobą rzeczy: po pierwsze, że USA łamiąc nałożone przez Kongres zakazy, wspomaga prawicową partyzantkę w Nikaragui, tzw. Contras. Po drugie, że USA łamiąc własne embargo, dostarcza broń Islamskiej Republice Iranu - swojemu największemu wrogowi na Bliskim Wschodzie. Bardzo szybko okazało się, że te dwie rzeczy są ze sobą powiązane - w osobie pułkownika Olivera Northa, pracownika Rady Bezpieczeństwa Narodowego, który od lat prowadzi bardzo lukratywne (i bardzo nielegalne) „Przedsiębiorstwo” handlu bronią. Za pełną zgodą ludzi prezydenta. Co wiedział prezydent Reagan? Jak to możliwe, że lider który w jednej narracji niemalże w pojedynkę obalił komunizm, równocześnie nie wiedział czym zajmują się jego najbliżsi współpracownicy? Dlaczego afera znacznie poważniejsza niż Watergate nie zatopiła ani Reagana, ani Partii Republikańskiej? I dlaczego jej główna postać - płk North - dla wielu Amerykanów stał się bohaterem? A do tego: „niszczarkowa impreza”, dokumenty w staniku, ciasto z Tel Awiwu, Biblia z podpisem prezydenta i nocne wizyty Irańczyków w Gabinecie Owalnym.
Powierzchnia równa tej zajmowanej przez 144 Walmarty. Zużycie wody równe zużyciu tysiąca gospodarstw domowych. Zużycie prądu na poziomie małego miasteczka, a niekiedy wielkiego miasta. I nieustanny hałas - „jakby właśnie miał wystartować odrzutowiec, ale nigdy nie startuje”. Wesprzyj nas na Patronite! https://patronite.pl/podkastamerykanski Mowa o data centers, czyli wielkich centrach danych budowanych przez największe firmy odpowiadające za rozwój sztucznej inteligencji. Dane są różne, ale ocenia się, że w tej chwili takich centrów jest już na terenie Stanów ponad pięć tysięcy. I wciąż powstają nowe. Powstawałyby znacznie szybciej, gdyby nie protesty lokalnych społeczności. Amerykanie regularnie używają narzędzi wykorzystujących sztuczną inteligencję. Ale nawet młodzi przedstawiciele pokolenia Z nie są perspektywą rozwoju AI zachwyceni. Obawiają się konsekwencji dla swoich zdolności poznawczych, dla relacji międzyludzkich, dla rynku pracy. Gniew i protesty kierowane są więc przeciwko fizycznym objawom rozwoju AI w, czyli właśnie centrom danych. Niechęć budzą koszty środowiskowe, hałas, wpływ na wartość nieruchomości czy gigantyczne obciążenie dla sieci energetycznych i wodnych, co przekłada się na wyższe rachunki. Opór łączy ludzi bez względu na wiek, miejsce zamieszkania, a nawet preferencje partyjne. Badania pokazują, że budowa w okolicy centrum danych wywołuje większy sprzeciw niż budowa elektrowni jądrowej. Koszty wysokie, a zyski dla lokalnej społeczności wątpliwe i niewielkie. Firmy AI swoją postawą zwykle nie pomagają rozwiać obaw. Dziś opowiadamy Państwu o społecznych i gospodarczych kosztach rozwoju branży, skali społecznego oporu, o tym jak na głosy ludzi reagują politycy i o ogromnych pieniądzach, jakie organizacje związane z AI wstrzykują do amerykańskiej polityki.
Notowania Trumpa wśród Amerykanów pikują, popularność Partii Republikańskiej spada na łeb na szyję, ale prezydent ma ważniejsze rzeczy na głowie. Wesprzyj nas na Patronite! https://patronite.pl/podkastamerykanski W roku wyborczym, kiedy Republikanie muszą obronić Izbę Reprezentantów i Senat, Donalda Trumpa pochłaniają dwie rzeczy: budowanie (sala balowa, łuk triumfalny, ring do walki przed Białym Domem) i zemsta. Opowiadamy o tym, jak Trump angażuje się w republikańskie prawybory - od Indiany, przez Luizjanę po Teksas - i co z tego wynika. Przyglądamy się postaci Kena Paxtona, uwielbianego przez MAGA prokuratora generalnego Teksasu, który dzięki poparciu prezydenta pokonał w prawyborach urzędującego senatora Cornyna i jego dość skomplikowanym stosunku do dziesięciu przykazań. Opowiadamy też o niesławnej ugodzie, jaką obywatel Donald Trump zawarł z IRS, amerykańskim urzędem podatkowym, którego zwierzchnikiem jest prezydent Donald Trump. Czy rzeczywiście Trump będzie dożywotnio zwolniony z wszelkich kontroli podatkowych? Czym jest nowy „fundusz dla ofiar prześladowań” i kto będzie mógł starać się o odszkodowania z przeznaczonych na to 1,776 mld dolarów? „Kompletny debilizm czy moralna klęska”? Zajrzymy też do Demokratów, którzy po raz kolejny pokazują, że nikt nie potrafi im tak zaszkodzić, jak oni sami - a zilustrujemy to wesołą, a przez to ogromnie smutną, historią raportu na temat przyczyn klęski w wyborach 2024 roku, który to raport zamówił Ken Martin, szef Komitetu Krajowego partii.
Wracamy do opowieści o biografii George’a Washingtona. W tym odcinku jest już opromienionym chwałą zwycięskim dowódcą Armii Kontynentalnej, który potrafił pokonać (dzięki pomocy Francji) największe imperium świata, a następnie… po prostu zrzekł się stanowiska wodza naczelnego. Wesprzyj nas na Patronite! https://patronite.pl/podkastamerykanski Po ośmiu latach wojny Washington wraca do ukochanego domu w Mount Vernon. Musi zająć się podupadłymi interesami i podupadłym zdrowiem - zwłaszcza bolącą szczęką, bo poważne problemy dentystyczne dręczyły go od dawna. Nie dane mu jednak będzie cieszyć się ani zdrowym uzębieniem, ani prywatnością i spokojem. Tłumy gości nieustannie pukają do drzwi, a nowo powstały kraj ma przed sobą niepewną przyszłość. Potrzebuje silniejszego rządu centralnego - uważa Washington - a do tego potrzebna jest nowy ustrój. Generał rusza więc na konwencję konstytucyjną, zostaje jej przewodniczącym, a w czasie debat wszyscy wiedzą, że to on ma największe szanse na objęcie stanowiska prezydenta. Washington jak zwykle się kryguje, mówi że nie wie czy podoła, a najchętniej to wróciłby do domu. Ostatecznie jednak - jak zawsze - się zgadza. Jak przebiega jego prezydentura? Co udaje się mu osiągnąć? Czy Naród - mimo wręcz boskiego statusu, jaki przypisywano mu za życia i po śmierci - słuchał wówczas i czy dziś słucha jego przestróg oraz zaleceń? A ponadto młodzi chłopcy na mechanicznych wysięgnikach, wdzięczne dziewice i giganci speechwritingu. Nie wierzycie? Posłuchajcie.
Dziś wracamy do jednej z naszych ulubionych amerykańskich instytucji - i to takiej, która w odróżnieniu od wielu innych naprawdę jest bardzo silna, a mianowicie do gerrymanderingu. Wesprzyj nas na Patronite! https://patronite.pl/podkastamerykanski Wytyczanie okręgów wyborczych w taki sposób, że przypominają pokręcone salamandry, plamy krwi czy nauszniki, wszystko po to, żeby pomóc swojej partii, a zaszkodzić drugiej, to proceder tak stary jak USA, i w odcinku 81 tłumaczyliśmy skąd się to wzięło, jak działa i dlaczego nic się z tym nie da zrobić. To, co jednak wcześniej wydawało się nam szczytem manipulowania granicami okręgów, wkracza na nowy poziom. Wszystko za sprawą najnowszej decyzji Sądu Najwyższego, który pod koniec kwietnia wypatroszył sedno ustawy o prawach wyborczych z 1965 roku, dzięki której Afroamerykanie na Południu 100 lat po wojnie secesyjnej naprawdę dostali pełnię praw wyborczych. Tłumaczymy czym są (a niebawem „były”) „okręgi szansy”, dlaczego przy ich wytyczaniu można (a zarazem nie można) kierować się rasą wyborców, czym różni się gerrymandering partyjny od rasowego i jak je odróżnić - o ile to w ogóle możliwe. I czy można mieć zaufanie do systemu wyborczego, który zmienia granice okręgów w trakcie trwającego głosowania? A do tego: stany wyjątkowe małe i duże, co wolno mówić głośno, a czego nie i czym jest „głupiomandering”, który może odbić się Republikanom czkawką.
Na polskim rynku ukazała się nowa biografia najważniejszego z ojców założycieli, dowódcy Armii Kontynentalnej i pierwszego prezydenta Stanów Zjednoczonych: Człowiek który wymyślił Amerykę. George Washington i narodziny Nowego Świata Rona Chernowa (przeł. Jan Dzierzgowski, Znak Literanova 2026). [TEN ODCINEK POWSTAŁ WE WSPÓŁPRACY PŁATNEJ Z WYDAWNICTWEM ZNAK HORYZONT] Z tej okazji w dzisiejszym odcinku opowiemy Państwu o Washingtonie jakiego nie znacie. Czy rzeczywiście był bohaterem bez skazy, który nigdy w życiu nie zhańbił się kłamstwem, wybitnym strategiem, który niemalże w pojedynkę pokonał największe imperium ówczesnego świata? A może prawda jest nieco bardziej skomplikowana i ten heros zawdzięczał swój sukces tyleż własnym talentom, co błędom innych i nieoczekiwanemu szczęściu, które łączyło się z licznymi nieszczęściami, jakie przydarzyły się ludziom wokół niego? Posłuchajcie opowieści o wyprawach za Appalachy, między Indian, o pyszałkowatych Anglikach, wojnach z Francuzami; o życiu polityka, który znalazł pewny (choć wątpliwy etycznie) sposób na wygrywanie wyborów; o plantatorze i przedsiębiorcy, który do wszystkiego doszedł ciężką pracą (swoich niewolników), o użeraniu się ze sprzedażą wysyłkową i o tym jak ważna jest prezencja i odpowiedni strój, a wreszcie o wojnie o niepodległość w której heroiczne akty znacznie częściej ustępowały sprawom do bólu przyziemnym. I o tym, dlaczego ostatecznie George Washington nie został królem Jerzym.
Tym razem w „Podkaście amerykańskim” wydarzenia bieżące.W dniu publikacji tego odcinka od kolejnej, trzeciej już próby zamachu na Donalda Trumpa - zarówno w roli kandydata na prezydenta jak i prezydenta - mija niespełna tydzień. Wesprzyj nas na Patronite! https://patronite.pl/podkastamerykanski Na pytanie, czy strzały oddane w Hotelu Hilton, gdzie odbywała się doroczna gala Stowarzyszenia Korespondentów w Białym Domu, zmieniły amerykańską politykę, społeczeństwo i samego prezydenta - wszyscy znamy już odpowiedź. Skoro tej mocy nie miały kule w Butler, gdzie jedna z nich drasnęła Trumpa - tym bardziej nic się nie zmieni w wyniku działań zamachowca, który został zatrzymany zanim znalazł się we właściwym pomieszczeniu. Po krótkiej chwili jedności zwolennicy głowy państwa zaczęli oskarżać przeciwników i dziennikarzy o sprowokowanie zamachowca, radykalni przeciwnicy - zarówno z lewej jak i z prawej strony - twierdzili, że to ustawka, dziennikarze gratulowali sobie bohaterstwa, a Biały Dom uznał, że cała sprawa to kolejny dowód na konieczność zbudowania sali balowej. Nic nie zmieniło się w polityce wewnętrznej, nic nie zmienia się w działaniach wobec Iranu. Szansa na porozumienie się oddala, prezydent sugeruje przedłużanie blokady morskiej, cena ropy rośnie, koszty dla amerykańskiego budżetu się kumulują, a dwóch ważnych polityków zainteresowanych prezydenturą zdaje się prowadzić intensywną kampanię dystansowania się od wojny. Na szczęście są i dobre wiadomości dotyczące dość nieortodoksyjnych atrakcji przygotowywanych na 250. rocznicę podpisania Deklaracji Niepodległości. Jakie? Posłuchajcie. Opowiemy też o tym jak zmieniła się największa amerykańska metropolia po 100 dniach rządów demokratycznego socjalisty.
Zapraszamy do wysłuchania (i obejrzenia!) spotkania zorganizowanego przez Koło Naukowe Amerykanistyki UJ. Czy amerykańskie instytucje są silne same w sobie? Dlaczego w administracji Trumpa nikt nie śmie powiedzieć „nie”? Czy istnieje swojego rodzaju kryptonit, który może zaszkodzić prezydentowi? O tym rozmawialiśmy podczas spotkania pt. "Instytucje USA wobec wyzwań XXI wieku: checks and balances po 250 latach".
Naszą opowieść o relacjach amerykańsko-irańskich zakończyliśmy w momencie ucieczki szacha Mohammeda Rezy Pahlawiego, który opuścił ogarniętą rewolucją ojczyznę. Administracja Jimmy’ego Cartera liczyła na to, że zdoła utrzymać dobre stosunki z nowym rządem Iranu - w którym ważną rolę odgrywał wyedukowany w Stanach Zjednoczonych Ebrahim Yazdi - a ajatollah Chomejni pozostanie jedynie przywódcą duchowym, kimś w rodzaju Gandhiego. Szybko jednak okazało się, że to płonne nadzieje - już 14 lutego 1979 roku grupa antyamerykańskich demonstrantów wtargnęła do ambasady USA i tylko szybka reakcja Yazdiego pozwoliła opanować sytuację. Wesprzyj nas na Patronite! https://patronite.pl/podkastamerykanski Carter stanął przed poważnym dylematem: co zrobić z ciężko chorym szachem, który chciał przyjechać na leczenie do Stanów Zjednoczonych. Prezydent obawiał się kolejnego ataku na ambasadę, ale w końcu uległ ciągłym namowom Zbigniewa Brzezinskiego - wspieranego przez Kissingera i Rockefellerów - i zgodził się udzielić azylu szachowi. Jego przeczucie okazało się słuszne. 4 listopada protestujący zajęli amerykańską ambasady i pojmali jej pracowników. Opowiadamy o trwającym 444 dni kryzysie: o postawie Chomejniego, który wykorzystał sprawę zakładników, żeby wzmocnić swoją pozycję i skonsolidować teokratyczny reżim i o niezdecydowaniu Cartera, który opierał się wezwaniom Brzezinskiego do zdecydowanego, wojskowego działania i próbował ciągłych negocjacji, ale ostatecznie zgodził się na nieudaną misję ratunkową - a katastrofa operacji Eagle Claw przypieczętowała jego reputację jako przegrywa i przyczyniła się do wygranej Ronalda Reagana. Który w sprawie zakładników też może miał coś na sumieniu. A do tego: żółte wstążki, film science-fiction „Argo”, studentka „Mary”, emisariusz ze sztucznymi wąsami i program telewizyjny stacji ABC „Nightline”, który przyczynił się do utrwalenia narracji, że oto cała Ameryka została „wzięta w niewolę”.
Zgodnie z życzeniami słuchaczy odchodzimy od bieżącej polityki na rzecz tematu społecznego, który łączy się jednak z obecną administracją. Wesprzyj nas na Patronite! https://patronite.pl/podkastamerykanski Opowiadamy o rynku, którego wartość w ciągu zaledwie kilku ostatnich lat wzrosła ponad 100 razy! Chodzi o tak zwane „prediction markets” - rynki predykcyjne - czyli serwisy pozwalające użytkownikom zakładać się na pieniądze dosłownie o wszystko. Czy Taylor Swift weźmie ślub w tym roku? Kto wygra Oscary? Czy ponowne nadejście Jezusa nastąpi jeszcze przed wakacjami? Pytania może nieco dziwne, ale stosunkowo niewinne. Ale na tych samych stronach można było znaleźć zakłady o to, czy Stany Zjednoczone zaatakują Iran, kiedy dojdzie do porwania Nicolasa Maduro i czy irańskie pociski dosięgną Izraela? Jedni sporo na nich zarobili, większość dużo straciła. Naprawdę dużo. Wartość rynków predykcyjnych - zakazanych w Europie - liczona jest miliardach dolarów, a korzystają z nich miliony klientów. To już nie nisze, lecz potężne korporacje. Reklamują je wielkie gwiazdy, pracują dla nich byli pracownicy demokratycznych i republikańskich administracji, a w radach nadzorczych zasiada… syn prezydenta. Umowy o partnerstwie zawierają z nimi największe telewizje informacyjne i opiniotwórcze gazety. Jak do tego doszło, skoro dekadę temu nawet zwykłe zakłady sportowe były zakazane w wielu stanach? Dlaczego działacze sportowi - jeszcze do niedawna zwalczający hazard - nie tylko pogodzili się z obecnością firm bukmacherskich, ale blisko z nimi współpracują? Czy już niedługo Amerykanie będą masowo zakładać się o wszystko? Jakie konsekwencje gospodarcze i społeczne ma epidemia hazardu, która zdaje się pochłaniać amerykańskich mężczyzn - zwłaszcza tych młodszych. I czy powinniśmy się dziwić, że za prezydentury byłego właściciela kasyn - który kilka z nich doprowadził do bankructwa - Stany Zjednoczone same stają się jednym wielkim kasynem?
Jeszcze we wtorek 7 kwietnia Donald Trump zapowiadał zniszczenie całej „cywilizacji” jeśli Iran nie zgodzi się na otwarcie Cieśniny Ormuz. Na niespełna dwie godziny przed upływem czasu na spełnienie amerykańskiego ultimatum Prezydent ogłosił jednak, że zamiast cywilizacyjnego armagedonu nastąpi dwutygodniowe zawieszenie broni. Wesprzyj nas na Patronite! https://patronite.pl/podkastamerykanski Na jakich warunkach? Nie wiemy, opinii publicznej nie zaprezentowano bowiem treści porozumienia i nie wiadomo nawet czy zostało one spisane. W rezultacie obie strony niemal natychmiast zaczęły oskarżać się nawzajem o jego łamanie. Mimo to już w najbliższych dniach ma dojść do rozpoczęcia bezpośrednich negocjacji pokojowych w Pakistanie. Do czego jednak mają doprowadzić? Z Waszyngtonu słyszymy przecież, że wszystkie wojskowe cele operacji zostały osiągnięte, zdolności wojskowe Iranu zostały całkowicie unicestwione i to Irańczycy „błagali” o rozejm. Władze w Teheranie z kolei także ogłaszają zwycięstwo i domagają się spełnienia 10 postulatów, w tym między innymi wycofania amerykańskich wojsk z regionu, wypłaty reparacji i uznania prawa Iranu do pobierania opłat za korzystanie przez statki z Cieśniny Ormuz. Pole do negocjacji wydaje się niewielkie, a ryzyko ponownego wybuchu konfliktu bardzo duże. Dlaczego Stany Zjednoczone zdecydowały się na atak? Jakie argumenty przekonały Donalda Trumpa? Jakie cele chciał osiągnąć i czy mu się to udało? Czy ktoś próbował odwieść go od decyzji o ataku? Czy Iran wychodzi z tej wojny - albo z tej jej fazy - silniejszy czy słabszy? Jak działania administracji wpływają na relacje USA z sojusznikami w regionie i w innych częściach świata, w tym w Europie? Chaos wywołany amerykańsko-izraelską interwencją jest ogromny, ale wbrew wszelkim przeciwnościom próbujemy wyjaśnić, gdzie stoimy i dokąd najpewniej zmierzamy. A przy okazji stajemy w obronie honoru Richarda Nixona…
Amerykańskie media doświadczają dziś największej zmiany od czasu powstania całodobowych telewizji informacyjnych przed 40 laty: media tradycyjne ledwo zipią rywalizując z mediami nowymi; technokorporacje przejmują gazety, stacje radiowe i telewizyjne; fuzje sprawiają, że powstają nowi giganci w branży, a wszystko to dopełnia ideologiczna zmiana: oficjalnie w kierunku „neutralnym”, ale w praktyce bardzo często oznacza to zwrot w prawo - byle tylko nie narazić się administracji Donalda Trumpa. Dlaczego znowu „silne amerykańskie instytucje” okazują się tak zaskakująco słabe? Wesprzyj nas na Patronite! https://patronite.pl/podkastamerykanski Choć wychodzimy od przejęcia Twittera przez Elona Muska, opowiadamy przede wszystkim o wydarzeniach z ostatnich kilkunastu miesięcy - od kontrowersyjnej ingerencji Jeffa Bezosa w linię redakcyjną „Washington Post”; przez problemy mediów publicznych, NPR i PBS, które prezydent chce „zagłodzić”; po narodziny imperium rodziny Ellisonów, która w niedługiej przyszłości będzie w niemałym stopniu kontrolować to, co Amerykanie oglądają w telewizji, w kinach, w streamingu i na telefonach. Jaką rolę odgrywa w tym Brendan Carr, szef Federalnej Komisji Łączności, a jaką Bari Weiss, nowa szefowa CBS News, która tak bardzo pragnie wolności słowa, że zdejmuje z anteny nieprzychylne administracji materiały?
Wracamy do burzliwej historii relacji USA z Iranem - dziś opowiemy o jednej z największych katastrof amerykańskiej polityki zagranicznej drugiej połowy XX wieku, czyli o irańskiej rewolucji i upadku dynastii Pahlavich. Wesprzyj nas na Patronite! https://patronite.pl/podkastamerykanski W sylwestra 1977 roku prezydent Jimmy Carter odwiedzał Teheran i wychwalał Iran jako „wyspę stabilności w jednym z najburzliwszych rejonów świata”. Reżim szacha Mohammeda Rezy dostarczał Stanom Zjednoczonym ropę i wydawał bajońskie sumy na zakup amerykańskiego uzbrojenia, a CIA donosiła, że sytuacja jest stabilna i „w najbliższej przyszłości nie będzie żadnej zmiany w irańskiej polityce”. Dlaczego zatem tydzień później wybuchły protesty i przekształciły się w rewolucję, która po zaledwie roku zmiotła szacha z planszy, a do rządów wyniosła ajatollaha Chomeiniego? Jak to możliwe, że CIA, która zdaniem irańskiej ulicy kontrolowała nie tylko szacha, ale i wszystko, co działo się w kraju, w rzeczywistości nie miała o niczym pojęcia? Dlaczego szach uważał, że CIA spiskuje przeciwko niemu, ale równocześnie był przekonany, że Amerykanie mają sekretny plan, żeby go ocalić? Jak do tego doszło, że Departament Stanu prowadził inną politykę, niż doradca ds. bezpieczeństwa narodowego, Zbigniew Brzeziński? Posłuchajcie o królu królów, który stał się „odwróconym Midasem”; o „białej rewolucji” i „czerwono-czarnym sojuszu” oraz o „specjalnej relacji”, w której obie strony grały nieczysto. Do tego Orson Welles, Jan Maria Rokita, pieczone pawie prosto z Paryża, tony martwych węży i skorpionów oraz gulasz w papierowym talerzyku.
W dniu publikacji tego odcinka rozpocznie się czwarty tydzień izraelsko-amerykańskiego ataku na Iran. Jak na razie konsekwencje tej interwencji są łatwiejsze do dostrzeżenia niż cele. Wesprzyj nas na Patronite! https://patronite.pl/podkastamerykanski Bezpośrednie koszty militarne szacuje się na nawet miliard dolarów… dziennie, a to jedynie niewielki ułamek kosztów całkowitych. Wojna już doprowadziła do dramatycznych wzrostów cen ropy i gazu. Co gorsza, zamiast zmierzać do końca, zdaje się rozszerzać. Po tym jak siły izraelskie zaatakowały złoża gazowe w Iranie, Iran odpowiedział atakiem na instalacje katarskie. Niektóre państwa - na przykład Indie - próbują w drodze bezpośrednich negocjacji z Teheranem zagwarantować bezpieczeństwo swoim dostawcom. Paradoksalnie okazuje się, że słaby Iran, którego siły zbrojne zostały zdziesiątkowane wskutek ataków, ma jednak - jak to mawia prezydent Trump - mocne karty. Pojedynczy zwolennicy ruchu MAGA otwarcie krytykują decyzję o ataku, a nawet rzucają pracę w administracji. Czy to oznacza rozłam wśród zwolenników Donalda Trumpa? Na takie diagnozy za wcześnie. Ale w administracji narasta nerwowość, a efektem tego liczne i nierzadko niespójne komunikaty. Szefowa Wywiadu Narodowego, Tulsi Gabbard, próbuje jednocześnie powiedzieć, że Iran nie stanowił bezpośredniego zagrożenia dla USA, ale prezydent podjął słuszną decyzję o ataku. Sam prezydent jednego dnia twierdzi, że sojusznicy USA powinni pomóc w zabezpieczeniu swobody żeglugi, a drugiego dnia, że pomoc wcale nie jest potrzebna; jednego dnia, że ceny benzyny zaraz spadną, albo już spadają, a drugiego, że nie jest źle, bo mogło być gorzej. Nie wiemy, czy amerykańscy wyborcy dadzą się przekonać. Ale jeśli poparcie dla Partii Republikańskiej nadal będzie spadać, możemy się spodziewać radykalnych działań także na arenie wewnętrznej. Jakich? Posłuchajcie.
Dziś opowiemy o punkcie zwrotnym w relacjach amerykańsko-irańskich: wydarzeniu, które sprawiło, że z potencjalnych sojuszników w walce z zachodnim imperializmem Amerykanie stali się dla Irańczyków takimi samymi imperialistami jak wcześniej Brytyjczycy - a nawet gorzej, bo jeszcze dwulicowymi. Wesprzyj nas na Patronite! https://patronite.pl/podkastamerykanski W dzisiejszym odcinku zajmiemy się historią zamachu stanu w 1953 roku, który obalił demokratycznego premiera Iranu Mohammeda Mossadegha. Przewrotu, o którym na Zachodzie niewielu ludzi pamięta, ale w Iranie jest raną, która się nigdy nie zagoiła. Skąd wzięli się Amerykanie w Iranie? Dlaczego zaangażowali się w obronę interesów Brytyjczyków i Anglo-Iranian Oil Company, znienawidzonego przez zwykłych Irańczyków monopolisty? Jaką rolę odegrały w tym amerykańskie wybory prezydenckie w 1952 roku? Dlaczego Eisenhower, przeciwnik „kompleksu wojskowo-przemysłowego”, zgodził się na tajną akcję CIA w Iranie? Posłuchajcie o historii wojskowego przewrotu, w którym swoje role odegrali szach, jego siostra bliźniaczka, premier w piżamie, sympatyzujący z nazistami generał, irańscy zapaśnicy, człowiek o ksywie „Bezmózgi” i wnuk amerykańskiego prezydenta.
28 lutego w godzinach porannych czasu lokalnego Stany Zjednoczone ramię w ramię z Izraelem rozpoczęły kolejny w ciągu zaledwie kilku miesięcy atak na Iran. Już pierwszego dnia zginął sam ajatollah Chamenei oraz wielu innych wysoko postawionych funkcjonariuszy reżimu. Mało kto w świecie zapłacze nad losem dyktatora odpowiadającego za nędzę kraju, jego izolację, za wyroki śmierci wydawane w sfingowanych procesach i pacyfikację społecznych protestów, w wyniku których tysiące osób zginęło lub zostało rannych. Wesprzyj nas na Patronite! https://patronite.pl/podkastamerykanski Wszyscy wiemy, z jaką władzą mieliśmy do czynienia w Iranie. Gdyby jednak do zaprowadzenia porządku i do odbudowy demokracji wystarczyła amerykańska interwencja militarna, to Irak i Afganistan byłyby Szwecją i Finlandią Bliskiego Wschodu, a o Korei Północnej nigdy byśmy nie usłyszeli. Wydawać by się mogło, że po doświadczeniach wieloletnich wojen w regionie, obecna administracja nie będzie chętna do ponownego wysłania wojsk w to samo miejsce. Tym bardziej że Donald Trump w każdej swojej kampanii przedstawiał się jako „prezydent pokoju”, który uchroni Stany Zjednoczone przed „głupimi” i „nieskończonymi” wojnami wszczynanymi przez jego przeciwników. Czemu więc służy atak na Iran? Dlaczego doszło do niego akurat teraz? Kto kogo skłonił do działania - Izrael Stany Zjednoczone, jak twierdził Marco Rubio, czy USA Izrael jak twierdził prezydent Trump? Dlaczego Biały Dom ma takie problemy ze wskazaniem przyczyn i celów operacji? Jak długo potrwa interwencja - czasami nazywana wojną, ale formalnie nią niebędąca? Gdzie w tym wszystkim jest Kongres i co myślą o decyzji Trumpa Amerykanie - od lewicy po zwolenników MAGA?
Szanowni Państwo, kampania wyborcza w USA jest jak Nowy Jork - nie zasypia nigdy. A teraz - chociaż wybory połówkowe mają miejsce dopiero w listopadzie - kampania znów nabiera prędkości ze względu na prawybory w wyścigach senackich. W Teksasie i Karolinie Północnej odbędą się już za kilka dni. Dlaczego to ważne? Wesprzyj nas na Patronite! https://patronite.pl/podkastamerykanski Po pierwsze, gra toczy się o kontrolę nad Izbą Reprezentantów i Senatem. Demokraci mają spore szanse na odzyskanie większości w tej pierwszej. Ale wraz ze spadającą popularnością prezydenta, coraz bardziej liczą także na dominację w Senacie. Opowiadamy na ile to realne, dlaczego „senackie mapy” są dla Demokratów zawsze trudne i czy Teksas wreszcie stanie się niebieski. Po drugie, prawybory i towarzysząca im kampania odzwierciedlają nastroje w partii i wśród elektoratu. Bywa tak, że plany partyjnych liderów całkowicie rozjeżdżają się z oczekiwaniami wyborców. Kto ma rację w odwiecznej walce centrystów z progresistami? Jak Donald Trump pomaga niektórym Demokratom? I co się dzieje w Maine, gdzie w kampanii na pierwszy plan wysunął się nagi tors i kontrowersyjny tatuaż, mimo że startują tam dwie ponad 70-letnie polityczki?Posłuchajcie!
Dziś kończymy opowieść o dziejach mormonów, którą zaczęliśmy w odcinku 261, a kontynuowaliśmy w odcinku 264. Co dla LDS, Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich oznaczało przystąpienie do Stanów Zjednoczonych? Co mormoni przez to zyskali, a co stracili? Jak to, co w jednej epoce mogło być oznaką amerykańskości i mieściło kościół mormoński ściśle w mainstreamie, w innej sprawiało, że ich kościół jawił się jako archaiczny i dziwaczny? Wesprzyj nas na Patronite! https://patronite.pl/podkastamerykanski Opowiemy o tym, jak władze kościoła walczyły z poligamią i o brutalnym dziedzictwie mormońskiego fundamentalizmu. O tym, dlaczego kościół LDS zmuszony był zmienić swoje nauczanie na temat rasy i kolejnym objawieniu, które przyszło w samą porę. O sojuszu mormonów z Partią Republikańską, drodze jaką przeszli od ultraprawicowego Ezry Tafta Bensona do umiarkowanego Mitta Romneya; o tym jak kościół upodobnił się do korporacji - bardzo bogatej i bardzo zainteresowanej dobrym marketingiem, potrafiącej wykorzystywać nawet żarty ze swojej religii - jak musical „The Book of Mormon”. Wreszcie zajmiemy się popkulturą i miejscem jakie zajmują w niej mormoni - czasem wyśmiewani i parodiowani; czasem aktywnie przemycają do niej mormońskie treści. Dlaczego Amerykanie są wciąż tak zafascynowani religią założoną przez Josepha Smitha, że są gotowi śledzić losy mormońskich influencerek popijających obrzydliwe napoje gazowane? A do tego wszystko, co chcielibyście wiedzieć o mormonach, a nie wiedzieliście kogo zapytać.
280 lat temu na świat przyszedł Tadeusz Kościuszko - a 250 lat temu, jako trzydziestoletni kapitan, przekroczył Atlantyk i jako jeden z pierwszych cudzoziemców przyłączył się do walki o niepodległe Stany Zjednoczone. Wesprzyj nas na Patronite! https://patronite.pl/podkastamerykanski Dziś opowiemy o losach Kościuszki w Ameryce: czy rzeczywiście opuścił Polskę z powodu miłosnego zawodu? Czy faktycznie ledwo przeżył morską katastrofę na Karaibach? Czy rzeczywiście pierwsze kroki w nowym kraju skierował do Ojców Założycieli, Benjamina Franklina i George’a Washingtona? A może losy Kościuszki w Ameryce były znacznie mniej spektakularne? Może to zmagania z kwatermistrzostwem o przydział butów i rumu dla robotników, żmudna praca nad budową mostów, obozów i fortów? Użeranie się z francuskimi inżynierami, którzy rozpychają się łokciami i wtrącają swoje trzy grosze; polityczne konflikty, które Kościuszki niespecjalnie interesują, ale które komplikują mu życie; żmudna walka o należne wynagrodzenie? Posłuchajcie opowieści o losach pułkownika Cosleski, Kusiusco, Kosiusco, Kuziaske, Cusaisko - utalentowanego, pracowitego, powszechnie lubianego człowieka, którego największą wadą okazywała się jego niezwykła skromność. Opowiemy także o znajomości z Thomasem Jeffersonem, który jednak odmówił wykonania testamentu Kościuszki. Co w nim było? A do tego spektakularne fajerwerki, skalne ogrodnictwo, niezręczne rany wojenne i sobolowe futro od rosyjskiego cara, które wciąż można zobaczyć na pewnym znany pomniku w Waszyngtonie.
Z największą niechęcią wracamy do sprawy Epsteina, bowiem Departament Sprawiedliwości opublikował kolejną transzę akt: 3 miliony stron, które dają więcej pytań, niż odpowiedzi. [🚨Tutaj errata - Piotr mówi w odcinku, że opublikowano zaledwie 1% akt Epsteina, ale to pomyłka: ta liczba odnosi się do poprzedniej transzy, obecna to jakieś 50-60% tego, co ma Departament Sprawiedliwości w związku z tą sprawą] Nie ma tam „listy klientów”, nie ma dowodów na to, że Epstein był agentem rosyjskim czy izraelskim, widać za to wyraźnie, że amerykańskie elity bez zażenowania utrzymywały przyjacielskie relacje z przestępcą seksualnym skazanym prawomocnym wyrokiem - który w dodatku przyznał się do winy. Mówimy o tym, czyje nazwiska znajdziemy w „bibliotece Epsteina” i o tym, jak sprawa Epsteina stała się aktem oskarżenia wobec elit jako takich. Choć oczywiście i Demokraci, i Republikanie chciałyby skorzystać na tej aferze politycznie, obie strony nie wychodzą z niej czyste - czy to daje nadzieje na jakieś nowe otwarcie w amerykańskiej polityce? O ile oczywiście wybory będą miały jeszcze jakieś znaczenie - opowiadamy bowiem także o planach Trumpa „znacjonalizowania wyborów”, powrotu do narracji o ukradzionych wyborach 2020 roku, w tym do najdzikszych teorii spiskowych o zmieniających głosy włoskich satelitach na usługach Chin. Czy to dlatego szefowa wywiadu, Tulsi Gabbard, brała udział w akcji FBI przejęcia kart do głosowania w Georgii? O czym myśli Trump, kiedy mówi, że „szykują się pozwy”? I czy rzeczywiście agenci federalni będą liczyć głosy w Detroit, Filadelfii i Atlancie? Wesprzyj nas na Patronite! https://patronite.pl/podkastamerykanski
Szanowni Państwo, Stany Zjednoczone odnoszą na arenie międzynarodowej same sukcesy. Wesprzyj nas na Patronite! https://patronite.pl/podkastamerykanski „Po wycofaniu naszego kraju znad przepaści wojny światowej zaledwie rok temu, prezydent Trump prowadzi nasz naród do nowej złotej epoki, w której Amerykanie są stawiani na pierwszym miejscu w sposób rozsądny, pragmatyczny i konkretny”. To fragment Narodowej Strategii Obrony (National Defense Startegy) opublikowanej właśnie przez Departament Obrony. W dokumencie, który jest uzupełnieniem Narodowej Strategii Bezpieczeństwa (National Security Strategy), takich peanów pod adresem prezydenta jest znacznie więcej. Ale czy na pewno są uzasadnione? W tym odcinku opowiadamy o ostatnich działaniach Białego Domu w relacjach z innymi państwami - o żądaniach w sprawie Grenlandii, o wizycie Donalda Trumpa w Davos, ale i o tym jak jego słowa oraz decyzje przekładają się na zachowania sojuszników i na ich opinie o Stanach Zjednoczonych. Administracja przekonuje, że na każdym kroku prezydent wygrywa - uzyskuje ustępstwa, wymusza większe wydatki na zbrojenia od Europejczyków, zdobywa ropę od Wenezueli, kończy konflikty w każdym rejonie świata. Krótko mówiąc, czyni ze słabej Ameryki, Amerykę wielką. Cytując badania społeczne, opinie analityków, teksty antyczne oraz „Gwiezdne wojny” pokazujemy, że te zwycięstwa - o ile faktycznie są zwycięstwami - mają charakter krótkoterminowy. Na dłuższą metę utrata zaufania do USA będzie miała negatywne konsekwencje dla wszystkich amerykańskich sojuszników oraz dla samych Amerykanów. O tym mówił w Davos premier Kanady i dlatego jego wystąpienie odbiło się tak szerokim echem. Mark Carney nie odkrył niczego nowego, ale powiedział głośno i zwięźle to, co wielu innych przywódców od dawna myśli. Zamiast przyciągać, USA Trumpa odpychają - a problemy wewnętrzne tylko wzmacniają wizerunek Stanów jako kraju niestabilnego i skrajnie nieprzewidywalnego. Takiemu partnerowi trudno zaufać w sprawie własnego bezpieczeństwa.
O agentach ICE (Immigration and Customs Enforcement) już opowiadaliśmy (odc. 252). Zwracaliśmy uwagę, że agencja, której celem powinno być zatrzymywanie osób nielegalnie przebywających w USA, coraz wyraźniej zaczyna działać jak prywatna policja prezydenta - zamiast poprawiać bezpieczeństwo, wprowadza chaos; zamiast zatrzymywać groźnych przestępców, jak zapewniają jej zwierzchnicy, łapie kogo popadnie, w tym nie tylko ludzi mających prawo przebywać w USA, ale amerykańskich obywateli. Wesprzyj nas na Patronite! https://patronite.pl/podkastamerykanski Ostatnio swoją uwagę agencja skierowała na Minneapolis. Czy największe miasto Minnesoty to faktycznie mekka nielegalnych migrantów? Nie, jest ich tam mniej niż średnio w całym kraju. Czy są wyjątkowo groźni? I na to nie ma danych. Czy miasto mierzy się z falą przestępczości? Znów pudło. Tymczasem do Minneapolis wysłano aż 3000 agentów - to 5 razy więcej niż miejskich policjantów. Ludzie protestują, agenci są niewyszkoleni, a zachęcani przez przełożonych zachowują coraz bardziej agresywnie. 7 stycznia doszło do tragedii - agent Jonathan Ross - zastrzelił Renee Good - 37-letnią kobietę pokojowo protestującą przeciwko działaniom ICE w mieście. Administracja od razu rzuciła się do obrony agenta, odmawiając nawet wszczęcia śledztwa. A wiceprezydent Vance natychmiast powiedział, że Ross cieszy się całkowitym immunitetem, zaś Amerykanie powinni być mu wdzięczni. Akcja w Minneapolis z pewnością jeszcze długo potrwa. Skoro jednak niewiele wskazuje, że chodzi o łapanie nielegalnych imigrantów i poprawę bezpieczeństwa, to o co tak naprawdę chodzi?
Po przerwie wracamy do historii mormonizmu - tym razem opowiemy o drugiej połowie XIX wieku, kiedy „święci” dotarłszy do Utah, znowu znaleźli się na kursie kolizyjnym ze Stanami Zjednoczonymi. Posłuchajcie o Brighamie Youngu, drugim proroku, który zreorganizował i wzmocnił Kościół Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich, ale niejednokrotnie postępował przy tym w sposób daleki od świętości. Opowiemy o „wojnie w Utah” i walce z „tyrańskim rządem federalnym”, zwieńczonej straszliwą masakrą na Mountain Meadows w 1857 roku. O stosunku proroka do wojny secesyjnej i o tym, co wydarzyło się po niej, kiedy Republikanie zdobyli pełnię władzy i wyeliminowawszy niewolnictwo, zajęli się drugim z „bliźniaczych reliktów barbarzyństwa”: poligamią, którą mormoni z kolei uważali za absolutny fundament swojej religii. Czy jednak mormońskie kobiety rzeczywiście potrzebowały ochrony Waszyngtonu? Dlaczego amerykańskie sufrażystki po wizycie w Utah wracały skonfundowane? Jak to możliwe, że mormońskie kobiety jako pierwsze Amerykanki dostały prawo głosu? Na czym polegały intrygi „mormońskiego Richelieu” i dlaczego kościół ostatecznie ugiął się przed rządem federalnym i wyrzekł się wielożeństwa? I czy rzeczywiście się go wyrzekł? Posłuchajcie drugiej z trzech części naszej opowieści o tej ultramerykańskiej religii.
Do amerykańskiej interwencji w Wenezueli doszło tydzień temu, krótko po publikacji odcinka, w którym przewidywaliśmy, że do interwencji w jakiejś formie dojdzie. Dziś opowiadamy szerzej o kulisach pojmania Nicolása Maduro, jego legalności, wielorakich przyczynach, jakie mogły skłonić prezydenta Trumpa do ostatecznej decyzji - od ropy, przez XIX-wiecznych idoli politycznych po… pokazy tańca. Przekonujemy, że - wbrew najprostszym wyjaśnieniom - różne czynniki i wyjaśnienia mogą być prawdziwe jednocześnie. Wesprzyj nas na Patronite! https://patronite.pl/podkastamerykanski Media w USA - niemal powszechnie - zachwycają się sprawnością samej operacji, brakiem ofiar po stronie amerykańskiej i fantastatycznymi możliwościami amerykańskiego sprzętu wojskowego. My skupiamy się w znacznie większym stopniu na długofalowych konsekwencjach tej akcji dla amerykańskiej polityki zagranicznej i porządku światowego. Bo skoro prezydent Trump mówi, że w jego działaniach nie może go ograniczać żadne prawo, ale wyłącznie “jego moralność”, to co się stanie gdy do takich samych wniosków dojdą przywódcy Chin czy innych państw? Czy prezydent Trump podziela nasze obawy? A jeśli nie, to jak interpretować jego zapowiedzi kolejnych interwencji? Podpowiemy Wam - traktować poważnie i dosłownie, do czego zachęcamy naszych słuchaczy od lat. Jeśli się do naszej rady zastosujecie, nie będziecie zaskoczeni wydarzeniami w najbliższej przyszłości.
Nadszedł ten czas, kiedy trzeba podsumować odchodzący rok i zastanowić się, co nas czeka w kolejnym. Dzisiaj rozmawiamy zatem o tym, co przewidzieliśmy dobrze, więc niespecjalnie nas zaskoczyło w mijającym roku („silne amerykańskie instytucje!”); co trochę gorzej, a wreszcie - co w ogóle nie mieściło się nam w głowie, a jednak się wydarzyło - na czele z wygraną Zohrana Mamdaniego oraz zerwaniem Donalda Trumpa i Marjorie Taylor Greene. Wesprzyj nas na Patronite! https://patronite.pl/podkastamerykanski Zastanawiamy się też, co nas czeka w roku przyszłym - w polityce zagranicznej, ale głównie wewnętrznej. Rok 2026 to bowiem rok midtermów, wyborów w połowie kadencji Trumpa - czy Demokraci wezmą się w garść, czy dalej będą czekać na potknięcia przeciwników? Czy prezydent będzie dla Republikanów gwarantem sukcesu, czy pociągnie ich w dół? A do tego Złota Flota, Łuk Triumfalny i inne atrakcje. Na koniec zaś: seria szybkich pytań i równie szybkich odpowiedzi, a także ważne ogłoszenie.
Rozpoczynamy opowieść o największej rdzennie amerykańskiej religii, która z niewielkiej sekty przekształciła się w wielką, doskonale zorganizowaną, bogatą i wpływową instytucję; z czegoś, co było nie do pogodzenia z amerykańskimi ideałami, stało się czymś ultraamerykańskim, wręcz mainstreamowym, nawet jeśli wciąż trochę niezrozumiałym, osobliwym. Będziemy mówić, oczywiście, o mormonizmie, czyli - jak brzmi oficjalna nazwa - o Kościele Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich. Wesprzyj nas na Patronite! https://patronite.pl/podkastamerykanski Zaczniemy, rzecz jasna, od założyciela mormonizmu i jego pierwszego proroka, Josepha Smitha, który w 1827 roku miał wykopać tajemnicze złote tablice. Co się na nich znajdowało? w jaki sposób Smith je przetłumaczył? Kim byli Nefici, a kim Lamanici? Dlaczego zaginione plemię Izraela trafiło do Ameryki, a Jezus Chrystus nauczał Azteków? Gdzie mieszkali Adam i Ewa, gdzie znajdował się Syjon, a gdzie Warszawa? Czy wolno chrzcić zmarłych i mieć kilka, a nawet kilkadziesiąt żon? Opowiadamy o konflikcie demokracji i mormonizmu - wrogim stosunku Amerykanów do nowej religii, która z każdym kolejnym objawieniem Smitha stawała się bardziej kontrowersyjna, aż doprowadziła do linczu na samozwańczym proroku. I jak po zabójstwie Smitha w 1844 roku mormoni, pod nowym przywództwem, wybrali eksodus ze Stanów Zjednoczonych - wędrówkę przez pustynię w poszukiwaniu nowego domu - tylko po to, żeby po kilku latach Stany Zjednoczone ich dogoniły.
Donald Trump zapowiadał w kampanii, że obniżka cen i kosztów życia będzie jego absolutnym priorytetem jako prezydenta, ale wyborcy mogą odnieść wrażenie, że w Białym Domu zajmuje się wszystkim innym: prywatnymi wendetami, wystrojem rezydencji, polityką zagraniczną, granicami okręgów wyborczych w Indianie, słowem: wszystkim, tylko nie „affordability”, wysokimi kosztami życia. Trzy czwarte Amerykanów uważa, że gospodarka ma się fatalnie, tylko jedna trzecia aprobuje sposób w jaki Trump prowadzi kraj ekonomicznie, ale sam prezydent wystawia sobie szóstkę z plusem - i przekonuje, że Ameryka przeżywa właśnie złoty wiek, giełda rośnie, „affordability” to słowo-ściema, a cały kryzys jest wymyślony przez Demokratów. Czy wmawianie Amerykanom, że nie czują tego, co czują - jak Joe Biden swego czasu - to najlepsza taktyka? Opowiadamy o kolejnych pęknięciach w trumpowskiej koalicji - po tym, jak Republikanie w Kongresie sprzeciwili się Trumpowi w sprawie akt Epsteina, teraz nieoczekiwany opór stawili Republikanie… z Indiany. Mimo próśb i gróźb prezydenta odrzucili plan wytyczenia nowych granic okręgów wyborczych, które (przynajmniej w teorii) dawałyby Republikanom w Izbie dwa dodatkowe mandaty. Dlaczego? Mówimy też o reakcjach na zachowanie Trumpa po śmierci reżysera Roba Reinera oraz o słynnym artykule w magazynie „Vanity Fair”, który nieoczekiwanie podminował morale w Białym Domu.
4 grudnia Biały Dom opublikował długo wyczekiwaną nową National Security Strategy, czyli Narodową Strategię Bezpieczeństwa. To podpisywany przez prezydenta, publicznie dostępny dokument pokazujący - w największym skrócie - jak nowa administracja widzi świat, czyli jak definiuje najważniejsze interesy Stanów Zjednoczonych w polityce zagranicznej i gdzie widzi największe zagrożenia. Nie jest to opasła publikacja - najnowsza liczy nieco ponad 30 stron. Nie należy więc oczekiwać, że zostanie w niej wymieniony każdy kraj (czy nawet każdy większy kraj) i każdy konflikt. To raczej przegląd spraw naprawdę kluczowych, ale przez to być może jeszcze ciekawszy. Czy zdaniem Waszyngtonu należy skupić się przede wszystkim na walce z terroryzmem mającym swoje źródło na Bliskim Wschodzie - jak było przez wiele lat po zamachach z 11 września? A może najistotniejsze jest wyzwanie, jakim dla globalnego przywództwa USA jest rosnąca potęga Rosji i Chin, jak było za czasów pierwszej administracji Donalda Trumpa i Joe’ego Bidena? Gdzie Biały Dom będzie szukał sojuszników i czego od nich wymaga? Gdzie Amerykanie chcą być zaangażowani, a jakie rejony nie mogą liczyć na specjalną uwagę? W obecnej Strategii możemy przeczytać wiele ciekawych rzeczy. Jest o tym, że najważniejsza jest narodowa suwerenność i prawo narodów do decydowania o sobie. No chyba że dotyczy to państw półkuli zachodniej, wówczas USA rezerwują sobie prawo do interwencji, ponieważ obszar ten uznają za swoją szczególną strefę wpływów. Jest o szczególnych o szczególnych relacjach z Europą, ale jest też o tym, że Europie obecnie grozi „cywilizacyjne unicestwienie”, czemu winna jest m.in. Unia Europejska i na co USA nie mogą bezczynnie patrzeć. Chociaż to dokument dotyczący polityki zagranicznej, bardzo wiele w nim o chorej cywilizacji, liberalnych elitach, imigrantach i kulturowej zapaści. Posłuchajcie!
Witkoff - jeszcze w czasie pierwszej kadencji Donalda Trumpa mało kto znał to nazwisko. Obecnie Steve Witkoff jest jednym z najważniejszych, jeśli nie najważniejszym, amerykańskim dyplomatą. Zaraz po zwycięskich wyborach w listopadzie 2024 roku Donald Trump ogłosił, że jego wieloletni przyjaciel zostanie specjalnym wysłannikiem ds. Bliskiego Wschodu. Obecnie ma także tytuł specjalnego wysłannika ds. misji pokojowych. Negocjował z premierem Izraela ws. zawieszenia broni w Gazie, próbował negocjować z Iranem, już 6-krotnie spotykał się w tym roku z Władimirem Putinem. Niedawno zrobiło się o nim jeszcze głośniej po publikacji 28-punktowego planu pokojowego dla Ukrainy, który był wyjątkowo korzystny dla Rosji. Okazało się, że pracował nad nim m.in. Witkoff z Kiryłem Dmitrjewem, specjalnym wysłannikiem Putina. Wesprzyj nas na Patronite! https://patronite.pl/podkastamerykanski Wszystko to nie byłoby być może tak zaskakujące, gdyby nie fakt, że najbliższy prezydentowi dyplomata nie ma… żadnego doświadczenia dyplomatycznego. Z Trumpem poznali się prawie 40 lat temu, obaj pracowali w branży nieruchomości, obaj są dziś miliarderami, obaj wywodzą się z Nowego Jorku, a następnie osiedli na Florydzie. Ich synowie wspólnie prowadzą firmę kryptowalutową - World Liberty Financial - gdzie Witkoff i Donald Trump funkcjonują w roli prezesów-seniorów. I tak się jakoś składa, że założone we wrześniu 2024 roku przedsiębiorstwo doskonale prosperuje, budząc ogromne zainteresowanie inwestorów między innymi z tych krajów, które często odwiedza Witkoff. Kim jest specjalny wysłannik prezydenta „od wszystkiego”? Dlaczego - choć za swoją pracę nie pobiera wynagrodzenia, a w podróże udaje się prywatnym odrzutowcem - amerykańskie media piszą o korupcji na szczytach władzy? I co kariera Steve’a Witkoffa mówi nam o zmianach w amerykańskiej polityce zagranicznej? Posłuchajcie!
Wracamy z drugim i ostatnim odcinkiem poświęconym życiu Dicka Cheneya - najbardziej wpływowego wiceprezydenta w dziejach Stanów Zjednoczonych. Ostatnio pożegnaliśmy naszego bohatera na progu Białego Domu, do którego wszedł wraz z George’em W. Bushem w styczniu 2001 roku. Od samego początku rola Cheneya była szczególna - to on zajmował się kompletowaniem składu administracji, kierując zespołem odpowiadającym za płynne przejęcie władzy (transition team). Nie będzie zaskoczeniem, że niedoświadczonego prezydenta otoczył swoimi ludźmi na czele z Donaldem Rumsfeldem. Jeszcze przed wyborami umówił się z Bushem, że będzie miał prawo zająć się każdym tematem i brać udział w każdym procesie, który uzna za interesujący. Jego duże wpływy wzrosły jeszcze bardziej po atakach z 11 września. To Cheney dyrygował pierwszymi reakcjami państwa. To Cheney promował pogląd, że USA muszą odpowiedzieć z całą siłą, a terrorystów ścigać bez oglądania się na dotychczasowe przepisy, ponieważ mają do czynienia z nowym typem wroga. To Cheney był jednym z głównych zwolenników ataku na Irak, niezależnie od wszelkich wątpliwości z tym związanych. Czy żałował swoich decyzji? Czy widział ogromne koszty wojen na Bliskim Wschodzie i ich długofalowe konsekwencje? Czy występując pod koniec życia przeciwko Donaldowi Trumpowi dostrzegał jak swoimi decyzjami pomógł mu w drodze do prezydentury i przejęcia Partii Republikańskiej? Posłuchajcie!
Najdłuższy shutdown rządu federalnego w historii dobiegł końca, kiedy grupa Demokratów skapitulowała i w zamian za niewielkie ustępstwa zagłosowała z Republikanami. Partia Republikańska nie nacieszyła się jednak tym sukcesem, bo oto znienacka Demokraci w Komisji Nadzoru Izby Reprezentantów odtajnili trzy maile Jeffreya Epsteina dotyczące Donalda Trumpa. W odpowiedzi, żeby przykryć te trzy, Republikanie z tej samej komisji odtajnili 20 tysiące stron dokumentów Epsteina i tak oto sprawa Epsteina znowu wróciła na pierwsze strony gazet. Czy jednak, tak naprawdę, kiedykolwiek z nich zeszła? Opowiadamy o „sprawie Epsteina” i o tym, jak zachowuje się w tej sprawie Donald Trump – a zachowuje się przeróżnie: najpierw zapowiada „całą prawdę”, by potem przekonywać, że cała prawda już jest znana; próbuje blokować „discharge petition”, która nakazuje Departamentowi Sprawiedliwości ujawnienie dokumentów sprawy Epsteina, by potem oświadczyć, że nie ma nic przeciwko; zapewnia, że nie ma żadnej „afery”, by za chwilę przekonywać, że to gigantyczna afera, która zaszkodzi Demokatom - i nakazuje prokuratorce generalnej wszczęcie przeciw nim śledztwa. To, że przy okazji zraża do siebie kolejnych Republikanów - obrażając ich, oskarżając o zdradę, jak Marjorie Taylor Greene itd. - to jedno, ale czy właśnie nie dzieje się coś poważniejszego? Czy za sprawą afery Epsteina Partia Republikańska wydostaje się właśnie spod władzy Trumpa? A do tego to, na co wszyscy na pewno czekają - odnosimy się do sprawy słynnego już maila o „Donniem” i Bubbie”. Posłuchajcie!
3 listopada, w wieku 84 lat, zmarł Dick Cheney. Większość z nas kojarzy go jako wiceprezydenta u boku George’a W. Busha, głównego architekta całej tzw. „wojny z terrorem”, człowieka, który kłamstwami doprowadził do inwazji na Irak, a zatem pośrednio odpowiedzialnego za tysiące ofiar tej wojny; człowieka, który w imię bezpieczeństwa narodowego gotów był na wszystko, w tym podsłuchiwanie i tortury; człowieka, który doprowadził do zrujnowania reputacji USA na arenie międzynarodowej. Historia Dicka Cheneya jest jednak znacznie dłuższa - pierwsze szlify zdobywał bowiem już w Białym Domu Richarda Nixona i Geralda Forda w latach 70. XX wieku. W pierwszym z dwóch odcinków o życiu i czasach Cheneya chcemy opowiedzieć o drodze, która doprowadziła go z Casper w Wyoming do Waszyngtonu; o tym, jak z niewylewającego za kołnierz przegrywa stał się najmłodszym szefem sztabu Białego Domu w historii. O relacji Cheneya z najważniejszym człowiekiem w jego karierze - Donaldem Rumsfeldem; o ich wspólnych intrygach, „halloweenowej masakrze”, ambicjach prezydenckich. O karierze Cheneya w Kongresie, która mogła z niego uczynić republikańskiego spikera Izby Reprezentantów, ale przerwał ją nieoczekiwany awans - na sekretarza obrony. O tym w jaki sposób z człowieka, który miał znaleźć Bushowi juniorowi wiceprezydenta, sam tym wiceprezydentem został. Karierę Cheneya można podsumować pytaniem, które towarzyszyło mu całe życie: „What about Dick?”, „A może Rychu?”. Posłuchajcie o człowieku, który zawsze lepiej czuł się na tylnym siedzeniu i który wielokrotnie okazywał się najlepszym drugim wyborem: o niepozornym Dicku, który pod aurą umiarkowanego lojalisty zawsze skrywał gigantyczną ambicję.
5 listopada minął dokładnie rok od zwycięstwa Donalda Trumpa nad Kamalą Harris. I właśnie niemal w rocznicę wyboru, bo 4 listopada, niektórzy Amerykanie mieli po raz pierwszy okazję wypowiedzieć się na temat jego urzędowania. Wesprzyj nas na Patronite! https://patronite.pl/podkastamerykanski Do urn ruszyli między innymi mieszkańcy Wirginii i New Jersey - wybierający gubernatora, mieszkańcy Kalifornii - głosujący w referendum zezwalającym na zmianę granic okręgów wyborczych, oraz mieszkańcy Nowego Jorku - wybierający burmistrza. Wyniki trudno było przewidzieć. Z jednej strony, we wszystkich trzech wymienionych stanach - Wirginii, New Jersey i Kalifornii - dominują Demokraci, a zatem ich zwycięstwo powinno być jedynie formalnością. Tym bardziej, że w takich wyborach - pomiędzy wyborami prezydenckimi - partia lokatora Białego Domu niemal zawsze traci. Z drugiej jednak strony, w zeszłym roku w każdym z tych stanów Donald Trump istotnie poprawił swoje wyniki. Ponadto Partia Demokratyczna jest wyjątkowo niepopularna, nawet wśród własnych wyborców. W takich warunkach Demokraci nie mogli wykluczyć nawet całkowitej klęski, czyli przegranej w wyborach gubernatorskich. Katastrofy udało się uniknąć - dwie podobne do siebie, centrowe kandydatki wygrały z przekonującą, podobną przewagą kilkunastu punktów procentowych, a Kalifornijczycy poparli propozycję gubernatora Newsoma. Najciekawiej było jednak w Nowym Jorku, gdzie w de facto wewnętrznym pojedynku Partii Demokratycznej wygrał 34-letni kandydat, o którym jeszcze w lutym niemal nikt nie słyszał. Muzułmanin, demokratyczny socjalista, zdecydowany krytyk rządu Izraela. W mieście tak boleśnie dotkniętym islamskim terroryzmem, z wpływowymi finansistami z Wall Street i największą w USA populacją Amerykanów żydowskiego pochodzenia wydawało się, że takie zaplecze skazuje go na pożarcie. Jak to się stało, że Zohran Mamdani nie tylko stał się znany, ale - przede wszystkim - popularny? Jak na jego sukces zareagowały partyjne elity? Co łączy kampanię demokratycznego socjalisty z kampaniami centrystek, które ze słowem „socjalizm” nie chcą mieć nic wspólnego? No i co te wyniki mówią nam o kondycji obu partii? Posłuchajcie!
Dzisiejszy odcinek miał być zwykłym odcinkiem historycznym, zaplanowaną już dawno historią Białego Domu, bowiem 1 listopada mija 225 lat odkąd do słynnego budynku wprowadził się jego pierwszy lokator, prezydent John Adams. Niestety, obecny prezydent pokrzyżował nam plany burząc Wschodnie Skrzydło pod gigantyczną Salę Balową, co sprawiło, że nasz odcinek trochę zmienił charakter i opowiadamy dziś głównie o ewolucji Białego Domu i jego niezliczonych przebudowach. Wesprzyj nas na Patronite! https://patronite.pl/podkastamerykanski Bez obaw, będzie dużo „pastusiakowania” i nieciekawych ciekawostek, m.in o tym jak w Białym Domu marzła rodzina Adamsów, o szalonych wydatkach pani Lincolnowej, o pewnej ekscentrycznej milionerce i jej planach zbudowania gigantycznego pałacu dla prezydenta, o wypchanych zwierzętach Theodore’a Roosevelta, wannie Harry’ego Trumana, różach Jackie Kennedy i saksofonie Clintona. Przede wszystkim opowiemy jednak o wiecznym braku miejsca w Białym Domu, co skłaniało kolejnych prezydentów do zlecania kolejnych remontów i dobudowywania nowych elementów: od nowych portyków, przez Zachodnie i Wschodnie Skrzydło, po renowację, a właściwie rekonstrukcję budynku za czasów Trumana, kiedy Biały Dom de facto postawiono na nowo. Jak do tego mają się dzisiejsze poczynania Donalda Trumpa. Czy rzeczywiście - jak twierdzi administracja - nie różnią się niczym od wcześniejszych modyfikacji zlecanych przez różnych prezydentów? A może to, co dzieje się z Białym Domem, jest dobrą ilustracją ogólnej „metody” Trumpa. Posłuchajcie opowieści o Białym Domu.